Serwis Out-Law.com opisuje wyrok, jaki zapadł w Niemczech w procesie apelacyjnym matki pięciorga dzieci. Kobieta została oskarżona o udostępnienie 964 plików mp3 przez jedno z jej dzieci, z których najstarsze nie przekroczyło jeszcze trzynastu lat.
Ani sąd pierwszej instancji, ani apelacyjny nie uznały linii obrony matki, iż "nieustannie przypominała" dzieciom, że udostępnianie plików jest nielegalne. Dzieci oprócz popularnych wystawiły również starsze utwory zespołów, jak np. The Who, których płyty trudno dziś znaleźć w sklepach. W Polsce odpowiedzialność małoletnich regulują dwa przepisy Kodeksu cywilnego:
Art. 426. Małoletni, który nie ukończył lat trzynastu, nie ponosi odpowiedzialności za wyrządzoną szkodę.
Art. 427. Kto z mocy ustawy lub umowy jest zobowiązany do nadzoru nad osobą, której z powodu wieku albo stanu psychicznego lub cielesnego winy poczytać nie można, ten obowiązany jest do naprawienia szkody wyrządzonej przez tę osobę, chyba że uczynił zadość obowiązkowi nadzoru albo że szkoda byłaby powstała także przy starannym wykonywaniu nadzoru. Przepis ten stosuje się również do osób wykonywających bez obowiązku ustawowego ani umownego stałą pieczę nad osobą, której z powodu wieku albo stanu psychicznego lub cielesnego winy poczytać nie można.
Ale na potrzeby obrony może mieć zastosowanie także art. 429:
Art. 429. Kto powierza wykonanie czynności drugiemu, ten jest odpowiedzialny za szkodę wyrządzoną przez sprawcę przy wykonywaniu powierzonej mu czynności, chyba że nie ponosi winy w wyborze albo że wykonanie czynności powierzył osobie, przedsiębiorstwu lub zakładowi, które w zakresie swej działalności zawodowej trudnią się wykonywaniem takich czynności.
Można sobie wyobrazić sytuację kogoś, kto udostępnia pliki na prośbę kolegi zapewniającego solennie, że są legalne. Albo tylko wtedy, gdy opiekę sprawuje nie matka, a babcia. Jeśli ma miejsce wypadek samochodowy w którym zginęli ludzie nie idzie z automatu siedzieć ten, kto jest właścicielem samochodu, lecz ten, kto nim podczas wypadku kierował. Jeśli sprawa dotyczy plików medialnych dla sądu wystarczy, że komputer z danym IP znajdował się w mieszkaniu rodziny X, żeby ją skazać na zapłacenie gigantycznego odszkodowania, będącego niejednokrotnie równowartością dożywotniego więzienia.
Moda na zniechęcanie do słuchania muzyki zainicjowana w Stanach Zjednoczonych powoli rozprzestrzenia się po Europie. Ile płyt kupią i na ile koncertów pójdą dzieci, których matkę skazano właśnie za ich zainteresowania? Na pewno w interesie artystów podejmowane są tego typu akcje? Pracownicy "sektora rozrywkowego" i prawnicy będący na jego usługach jakoś sobie poradzą. A muzycy bez słuchaczy i fanów? W czasach minionych np. Kazik zarabiał tyle samo bez względu na to, czy występował na wypełnionym po brzegi stadionie, czy w pustej sali. Ile zarobi dziś, gdy zainteresowani jego muzyką fani, których nazwał "k...wami marnymi" nie przyjdą na koncert i nie kupią płyt?
Warto w tym kontekście sięgnąć do ostatniego wydania Newsweeka, który opublikował artykuł na temat równych i równiejszych udostępniających w sieci:
Tuż przed Świętem Niepodległości w serwisie internetowym prezydenta RP zawisła płyta „Bo wolność krzyżami się mierzy” z 19 pieśniami patriotycznymi w formacie mp3. Wszystkie do ściągnięcia za darmo. Wzbudziły tak duże zainteresowanie, że 35 tys. internautów w ciągu zaledwie dwóch dni pobrało z prezydenckiej strony 706 tys. plików. Sukces porównywalny tylko z witrynami internetowymi ściganymi przez policję za to, że nielegalnie udostępniają w sieci muzykę. Policja zresztą chyba pozazdrościła piratom wyników, bo na swoich stronach też umieściła pliki muzyczne do ściągnięcia „za free”. Komenda Stołeczna Policji (odznaczona niedawno Złotą Blachą za skuteczne ściganie łamania praw autorskich muzyków) opublikowała na swojej stronie kolędy w wykonaniu policyjnego chóru.
Wątpliwych przypadków jest więcej. Przeszukując zawartość rządowych witryn, natknęliśmy się m.in. na zamieszczone na stronie Lasów Państwowych pliki mp3 z „Hymnem leśnym” na czele (rzeczniczka instytucji Anna Malinowska odśpiewała nam nawet jedną pieśń, umów jednak nie pokazała). Z kolei ze strony Ministerstwa Środowiska ściągnęliśmy piosenkę „W każdym z nas” śpiewaną m.in. przez Edytę Górniak, Kayah i Ryszarda Rynkowskiego, a z witryny Ministerstwa Gospodarki – cykl audycji radiowych „Drużyna Azbestmana”. Rzeczniczki obydwu resortów zapewniły, że dysponują umowami zezwalającymi na publiczne odtwarzanie materiałów. – Sęk w tym, że publiczne odtwarzanie czy emisja w radiu to nie to samo, co umieszczenie w internecie. To zupełnie różne pola eksploatacji fonogramów – tłumaczy prawnik Piotr Waglowski, specjalizujący się w prawie autorskim.
Więcej przeczytasz w Newsweeku.




nie slucham dzis muzyki bo nie ma czego, dzis wiekszosc zespolow sie szmaci i komercjalizuje, a dla sprzedajnych krytykow zwie sie to, ze zespol ewoluuje.
czyli z rock robi sie pop.
mamy pelno gwiazd jednego sezonu, ktore wychodza z hitami na lato, jako remix utworow sprzed 20-30 lat.
dlatego wole se posluchac setow dj’i z radio one anizeli zaplacic za jakies dno, czy skladanke.
kazik akurat mial depresje, ale chyba z niej nie wyszedl.
bo jesli ten pan uwaza, ostatnia plyte za najlepsza, to sorry.
ale ja wole tata kazika czy 12 groszy.
do tego idzie na ilosc nie jakosc, bo mamy kazik,mamy kult,mamy el dupa.
teraz leci reklama w ktorej pokazuja gostka ktory to sciagnal 25 tys. plikow muzycznych z palcem w nosie. Czy zaplacil za nie czy je uradl ? Moze by mu tak wytoczyc proces i niech zaplaci z 500000000000000000$ 🙂
Ściąganie plików w Polsce nie jest karalne.
tyko ze sciagajac programami p2p odrazu je udostepniasz a to jest juz karalne