Rosyjscy hakerzy przygotowali niemiłą niespodziankę – niewinnie wyglądający pendrive, który po podłączeniu do komputera smaży go. Dosłownie.

Urządzenie na pierwszy rzut oka niczym się nie różni od przeciętnego pendriva. Nawet po zdjęciu obudowy niewprawne oko nie zauważy nic niepokojącego. Wprawne dostrzeże brak pamięci i instalację w ich miejscu kilku innych modułów.
Po podłączeniu do potu USB dowolnego urządzenia obsługującego pamięci przenośne następuje natychmiastowe spalenie obwodów. Przez port USB, a konkretnie piny danych, przesyłane jest 220 V. Komputer stacjonarny, laptop, dekoder TV, radio samochodowe, lodówka lub smartfon – wszystko to zostaje natychmiastowo i bezpowrotnie uszkodzone.
Hakerzy przypominają, że nie jest to szybki sposób na zabezpieczenie się przed odczytem posiadanych danych, np. przez służby składające niespodziewaną wizytę. Uszkodzeniu prawie na pewno ulegnie tylko płyta główna. Powoduje to brak możliwości włączenia urządzenia, ale wszystkie dane na dyskach i innych podłączonych napędach są zachowane i bezpieczne.
Źródło: The Telegraph




Stare. Juz z rok temu temat byl znany…