O rzeczywistości rozszerzonej myśli każda firma, ale na razie wdrożeń niestety jest jak na lekarstwo. Tym razem za temat AR wzięła się potęga kojarzona raczej z dźwiękiem – Bose.

Bose AR to na razie platforma deweloperska z prototypowymi goglami. Do wdrożenia komercyjnego jeszcze daleka droga, chociaż już w tym roku... (vide ostatni akapit). Wygląd prototypu jest interesujący – zamiast urządzenia rodem z filmów SF mamy do czynienia z pełnoprawnymi okularami rzeczywistości rozszerzonej, ale w oprawce stylizowanej na XX wiek.
Urządzenie posiada głośniki, mikrofony, kamerę i wbudowane w szkła wyświetlacze. Do tego czujniki ruchu i łączność bezprzewodowa dla Androida i iOSa (włącznie z pobieraniem lokalizacji dla śledzenia położenia ze smartfona). Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, by samą technologię wbudować w hełmy, okulary sportowe czy inne dedykowane urządzenia.

Jak na Bose przystało szczególny nacisk położono na odwzorowanie dźwięku. W pierwszym etapie rozwoju projektu firma chce skupić się na potencjalnym zastosowaniu przy odtwarzaniu muzyki, ułatwieniu podróżowania oraz do zastosowań edukacyjnych. Korporacja zasiliła na start projekt kwotą 50 000 000 USD i podjęła współpracę z MIT Media Lab. Limitowane objętości nowej wersji okularów mają być dostępne już bieżącego roku w okolicach lata.
Źródło: Bose




Ciekawy artykuł, tylko proszę nie „limitowane objętości”…
Limited volume oznacza ograniczoną lub limitowaną liczbę.