W czasie wywiadu wiceprezydent Sony wspomniał o następnej generacji konsoli PlayStation 5. Niejasno dał do zrozumienia, że nie wiadomo, czy będzie to urządzenie fizyczne, czy też konsola pracująca całkowicie w chmurze.

Aplikacje w chmurze to już w zasadzie codzienność. W chmurze znajdziemy oprogramowanie biurowe (Office), potężne, rozbudowane programy graficzne (Photoshop), gry (WoT) a nawet systemy operacyjne (Chrome OS). Czy jednak nadszedł już czas na rezygnację z fizycznej konsoli i uruchamianie gier jako abonamentowego dostępu do wirtualnej przestrzeni w chmurze? Na pewno na konsolę PlayStation 5 przyjdzie nam poczekać jeszcze kilka lat. Okresy oczekiwania pomiędzy kolejnymi odsłonami tych urządzeń ulegają skróceniu. Producent może dzięki temu lepiej reagować na potrzeby i oczekiwania konsumentów. Na chwilę obecną gracze raczej wybiorą urządzenie fizyczne mimo zalet wirtualnych usług (dostęp z dowolnego miejsca, ciągła aktualność). Spodziewać się zatem można, że PS5 będzie jednak urządzeniem fizycznym o bardzo rozbudowanych możliwościach korzystania z chmury. Zapewne część danych użytkownika oraz gier będą przechowywane online, co spowoduje konieczność stałego połączenia z Internetem, ale nadal w domu, pod telewizorem, będzie trzeba wygospodarować miejsce na czarną skrzynkę z logiem Sony.
Źródło: Nikkei




Chmura – nic więcej jak kolejny sposób walki z piractwem.
Ani to szybkie, ani funkcjonalne.
Wcale nie ulegają skróceniu. Między premierami PS1-PS2-PS3 było około 6 lat a między PS3 a PS4 było 7 lat więc ulegają wydłużeniu. Raczej będzie (jeśli wogóle) to jako dodatkowa usługa na PS4 i faktycznie „nowa konsola”.