Zgodnie z opublikowanymi wynikami badań Flash Reliability in Production: The Expected and the Unexpected (Niezawodność flash w praktyce – oczekiwane i nieoczekiwane) nie ma różnicy pomiędzy kośćmi SLC, MLC a eMLC.

Badania nie opierały się na krótkotrwałych testach i ich teoretycznej eskalacji na długi czas ale na badaniach napędów użytkowanych przez ostatnie sześć lat w serwerach Google. Dodatkowo przetestowano 10 modeli konsumenckich i korporacyjnych. Zbudowane one były na bazie kości MLC NAND, SLC NAND oraz eMLC NAND. Okazuje się, że wbrew powszechnie panującej opinii nie ma znaczenia, jaki rodzaj pamięci zastosowano w napędzie SSD.
Badania obejmowały pomiar błędów RBER (raw bit error rate) które lepiej oddają poziom niezawodności niż błędy UBER (uncorrectable bit error rate), podawane w specyfikacjach napędów. Wynika z tego ciekawa zależność. Okazuje się, że choć napędy SSD rzadziej zawodzą niż tradycyjne dyski twarde, to jednak utrata części danych na dyskach flashowych jest bardziej prawdopodobna, niż na HDD.
Aż 30-80% zbadanych napędów SSD posiadało co najmniej jeden błędny blok a 2-7% - co najmniej jeden uszkodzony chip. Z pełnymi wynikami badań przeprowadzonych przez panią profesor Bianca Schroeder z Uniwersytetu Toronto można zapoznać się na stronie internetowej.
Źródło: Fast'16




Myślę, że za rok lub dwa jak zaczną „budżetowce” dogorywać do końca swojego czasu bezawaryjnej pracy, to się podniesie larum….
Eeee? Nie ma różnic? Jeśli się bardzo nagnie niektóre wyniki i zrobi z nich np. 95 percentyl, to faktycznie można wiele dopasować. Zwykła mediana pokazała, że MLC mają mniej więcej dwa rzędy wielkości gorszą RBER (współczynnik błędów odczytu), czyli ok. stukrotnie więcej błędów występuje w MLC – najgorzej tutaj wypadają e-MLC, które mają jeszcze 2-3 rzędy wielkości gorsze RBER.
Polecam przeczytać cały dokument, a nie tylko opierać się na mocno naciągniętych wnioskach.