Czy nie czas na opłaty za ciszę?

Gregg - niedziela, 12 września 2010, 13:38

Portal gazeta.pl donosi o najpoważniejszym jak dotąd zwycięstwie artystów i organizacji zbiorowego zarządzania prawami autorskimi nad piratami i wszelkiej maści złodziejami. Niewątpliwie największym beneficjentem tego sukcesu są stacje radiowe, prywatne i państwowe.

W małych sklepach, gabinetach, zakładach zamilkły odbiorniki radiowe. Tak drobni przedsiębiorcy zareagowali na monity ZAiKS-u domagającego się tantiem dla artystów. Ryszard Nowosadzki, dyrektor katowickiego okręgu ZAiKS-u, przyznaje, że liczba podpisywanych licencji w regionie spadła, przybyła za to liczba miejsc, w których panuje głucha cisza. - Myślę, że jest to efekt kryzysu. Teraz przedsiębiorcy liczą każdą wydawaną złotówkę. Nic nam do tego, jeśli fryzjer czy restaurator faktycznie przestaje używać radia. Ale jeśli nadal odtwarza muzykę, np. z płyt, to narusza prawo - mówi Nowosadzki. Prócz konieczności płacenia organizacjom twórców hotelarze, restauratorzy itd. muszą jeszcze płacić abonament radiowo-telewizyjny. I to od każdego odbiornika osobno.

Bardzo ciekawy jest znajdujący się pod artykułem komentarz. Autor, pan Łukasz Kałębasiak pisze: Za pracę trzeba płacić. Praca muzyków polega na komponowaniu, graniu i śpiewaniu piosenek. W Polsce sprzedaje się mało płyt (niestety, większość nadal ściąga je nielegalnie z internetu). Koncertów nie da się grać bez przerwy. Pieniądze z tytułu praw autorskich to dla wielu, nawet bardzo znanych artystów, główne źródło i to wcale nie kolosalnego dochodu. Skoro byli na tyle kreatywni, żeby nagrać przebój, dlaczego nie mają z tego korzystać?

Trudno nie przyznać racji. Szkopuł w tym, że stacje radiowe płacą za prawo do "rozpowszechniania". Żądanie dodatkowych opłat za słuchanie tego, co jest zgodnie z prawem rozpowszechniane jest żądaniem - delikatnie mówiąc - dziwnym. Zważywszy, że odbieranie stacjom radiowym słuchaczy kompletnie nie leży w ich interesie. Jest też drugi aspekt, zgrabnie przez komentatora pominięty - w jaki sposób artyści korzystają ze swojej kreatywności przez 50 lat po śmierci?

Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych:

Art. 36. Z zastrzeżeniem wyjątków przewidzianych w ustawie, autorskie prawa majątkowe gasną z upływem lat pięćdziesięciu:
1) od śmierci twórcy, a od utworów współautorskich - od śmierci współtwórcy, który przeżył pozostałych...

Tagi:

Komentarze (4)
  1. sebaszw pisze:

    Mi podobało się podejście do sprawy właściciela jakiegoś zakładu fryzjerskiego. Nadal ma włączone radio, a na drzwiach jest karteczka, że muzyka jest puszczana dla pracowników i klienci nie mają jej słuchać 🙂

  2. helmut pisze:

    Myślę, że dyżurny fryzjer powinien sprawdzić, czy klient płaci abonament. Jeśli płaci, to włączyć mu radio. Gdyby zdarzyło się, że jeden klient płaci, a inny nie, to temu niepłacącemu powinien włożyć w uszy odkażone stoppery. Wielki sukces ZAIKS-u; muzyka zniknęła u fryzjerów. A miało być inaczej; mieli za nią płacić. Zawsze mówiłem, że gdyby istniał skuteczny sposób na piratów, to artyści by zbankrutowali. Może by tak dbać o biednych, a nie o bogatych? Śmiało nazywa się ich złodziejami. Znam złodziei, ale nie są to ludzie słuchający muzyki u fryzjerów. Złodziejem jest Bill Gates, który jest monopolistą, lobbystą, a nie biedak, który dąży do tego, by uszczknąć coś z jego niezasłużonego bogactwa i dołączyć do cywilizacji. Ten złodziej darł się na cały głos, gdy Chińczycy, Koreańczycy i Japończycy chcieli wprowadzić u siebie Open Office’a. Jeszcze raz napiszecie o nas „złodzieje”, a przestanę was czytać!

  3. Jarek Galus pisze:

    Jak podejrzewam, to była ironia. O ile mi wiadomo, Gregg nie należy do osób szczególnie popierających obecny stan prawodawstwa w zakresie przepisów o prawie autorskim 😉

    Ja też nie rozumiem pomysłu zabraniania włączania radia w zakładach fryzjerskich, czy innych tego typu miejscach właśnie ze względu na argumenty podane przez Gregga. Nie wiem, czy to pomoże artystom, czy raczej zaszkodzi.

    Jednak co do programów komputerowych obecne przepisy wydają mi się całkowicie właściwe. Może i systemy operacyjne Microsoftu są dla nas drogie, ale to jest problem naszej gospodarki, której wciąż daleko do Zachodu (choć i tak uważam, że powoli robi się coraz lepiej). W krajach wysokorozwiniętych kupno OS-u MS nie jest wielkim wydatkiem. My z naszymi zarobkami mamy już nieco gorzej, ale też się da.

    Nikt u nas nie narzekaszczególnie, że musi pracować dwa lata, żeby kupić sobie nowy samochód, podczas gdy w UK można sobie sprawić auto z salonu po maksymalnie kilku miesiącach pracy. Nie wiem więc, skąd się biorą narzekania na ceny oprogramowania.

    Z drugiej strony z samochodami nie ma tak dobrze, że jeśli się nie chce dobrze znanego Fiata za 40 k zł, to można mieć nieco inaczej pracujący samochód ale o podobnej funkcjonalności za darmo. A na rynku IT każda aplikacja „nieprofesjonalna” i część profesjonalnych mają swoje darmowe zamienniki. Od nas zależy, co kupujemy i zupełnie nie rozumiem, kiedy ktoś marudzi, że chce Windowsa, a nie chce płacić za Windowsa.

    Pamiętam, jak kolega ściągał grę wartą sto parę złotych, bo stwierdził, że – uwaga – droga może nie jest, ale jego na nią nie stać. Dwa dni później ten sam „biedny” kolega wydał 450 zł na nową grafikę, bo stara karta okazała się jednak za słaba. To nie jest hipokryzja?

  4. yeti pisze:

    działa dla zaiksu powinna się już przy porodzie należeć jak tylko lekarz stwierdzi że bachor słyszy

Uprzejmie prosimy o przestrzeganie netykiety przy dodawaniu komentarzy. Redakcja CDRinfo.pl nie odpowiada za tresc komentarzy, ktore publikuja uzytkownicy. Aby zmienic swoj avatar zarejestruj sie w serwisie www.gravatar.com.

Dodaj komentarz
Zaloguj sie, aby dodac komentarz.


Zaloz konto