Grupa specjalistów do spraw bezpieczeństwa w telekomunikacji udowodniła, że możliwa jest sytuacja, w której ktoś kto zechce uprzykrzyć innemu użytkownikowi telefonu komórkowego życie, w stosunkowo łatwy sposób tego dokona. Do tego celu wystarczy modyfikacja telefonu agresora, który będzie "przejmował" rozmowy przychodzące i SMS-y skierowane do telefonu ofiary.
W standardowej sytuacji gdy jedna osoba dzwoni do drugiej przez komórkę, sieć rozpoczyna poszukiwania telefonu odbiorcy, a gdy go znajdzie - wysyła informację o połączeniu przychodzącym. Taką informację powinien otrzymać tylko i wyłącznie telefon w którym umieszczona jest karta SIM należąca do prawowitego odbiorcy informacji (lub wiadomości tekstowej).
Badacze z Niemiec postanowili dowieść, że można oszukać sieć komórkową i skłonić ją do wysłania informacji nie tam, gdzie trzeba. W tym celu zmodyfikowali na próbę własne telefony, których zadaniem było podszycie się pod telefon ofiary - i to zanim ten telefon zdąży odpowiedzieć (ta sama informacja nie może być bowiem wysłana w dwa miejsca). Okazało się, że odpowiednia modyfikacja firmware telefonu nie stanowiła wielkiej trudności i powiodła się.
Metoda działa jedynie w przypadku telefonów zalogowanych w sieciach 2G. Nie znaczy to, że np. użytkownicy smartfonów z łącznością 3G lub nawet 4G mogą czuć się całkowicie bezpieczni - wystarczy, że telefon znajdzie się poza zasięgiem szybszej sieci i natychmiast przeloguje się do sieci 2G (o ile rzecz jasna nie zdarzy się, że i ta będzie niedostępna).
Źródło: NextPowerUp




