W mniej niż dobę od momentu premiery w sklepie iTunes Google Maps stały się najpopularniejszą aplikacją pobieraną na urządzenia przenośne z iOS.

Apple trzy miesiące temu bezceremonialnie wyrzuciło aplikację Goole ze swojego ostatniego systemu operacyjnego dla urządzeń przenośnych. W to miejsce pojawiły się własne mapy firmy z Cupertino. Szybko jednak okazało się, że nowe mapy są pełne błędów. Wyszukiwane punkty pokazywane były w złych lokalizacjach, po przejściu do widoku ulicy mógł pojawić się poskapokaliptyczny pejzaż. Gwoździem do trumny było oświadczenie australijskiej policji, że korzystanie z nawigacji wbudowanej w iOS może zagrażać życiu podróżnych.
Teraz posiadacze iPhona mogą pobrać już nawigację Google Maps. Posiada ona co prawda mniejsze możliwości niż ta wbudowana w Androida, ale większości powinno wystarczyć. Umożliwia ciągłą nawigację, pobiera dane na temat natężenia ruchu, obrazy Street View. Dzięki potężnej bazie danych Google mapy te biją na głową aplikacje Apple i Nokii.
Czemu Google nie da pełnego zakresu możliwości aplikacji Maps dla iOS? Nawigacja to bardzo mocna karta przetargowa, może wręcz zadecydować o wyborze urządzenia. A Google ma swój własny, konkurencyjny dla iOS system operacyjny – Android. Więc pokazuje użytkownikom iPhona i iPada, że można mieć lepiej – wystarczy zmienić system. Z drugiej strony Apple dopuściło aplikację do sklepu iTunes, choć zapisy licencyjne pozwalają na odrzucenie oprogramowania. Apple wie, że wypuściło bubla i jej aplikacja do nawigacji nie nadaje się do użytku. Pozwala więc, by pojawiło się oprogramowania łatające tą dziurę i zapobiegło odpływowi klientów. W międzyczasie może zainwestować we własne rozwiązanie i za jakiś czas spróbować ponownie.
Źródło: The Register



