Pod koniec ubiegłego tygodnia Facebook na swoim blogu poinformował, że strona została w styczniu zaatakowana przez exploit Javy. Atak miał miejsce, gdy kilku pracowników Facebooka odwiedziło zainfekowane wówczas strony webowe Javy. Laptopy z których korzystali ci pracownicy były w tym momencie w pełni zaktualizowane (posiadały m.in. aktualne definicje wirusów). Mimo wszystko malware zainstalowało się na urządzeniach.
Pracownicy Facebooka po spostrzeżeniu problemu zidentyfikowali zainfekowany plik i przeszukali pod kątem odnalezienia go wszystkie maszyny na których podejrzewano jego obecność.
"Po zanalizowaniu zainfekowanej strony z której pochodził atak, spostrzegliśmy że znajduje się na niej (wcześniej niezauważony) exploit 'zero-day' obchodzący zabezpieczenia Java w celu zainstalowania malware" - napisała w oświadczeniu korporacja. "Natychmiast poinformowaliśmy Oracle o exploicie, a oni potwierdzili tę informację i pierwszego lutego dostarczyli łatkę eliminującą problem" - czytamy dalej.
Facebook zauważył, że był jedną z wielu firm które zostały zaatakowane i zinfiltrowane. Natychmiast po odkryciu niebezpieczeństwa zostały o nim poinformowane inne firmy i podmioty. Jednocześnie portal informuje, że nie znaleźli żadnych dowodów na to, że zostały w jakikolwiek sposób zagrożone dane użytkowników.
Źródło: TomsGuide




