Okazuje się, że problemy z dotrzymywaniem terminów pojawiają się nie tylko w krajach rozwijających się, ale dotykają również państw wysokorozwiniętych. Pokazuje to przykład zza oceanu: administracja prezydenta Obamy postanowiła jesienią 2010 roku, że do 30 września roku bieżącego wszystkie strony agencji rządowych USA mają być gotowe do komunikacji z klientami (czyli obywatelami) przy wykorzystaniu adresów IPv6. Na pięć miesięcy przed ostatecznym terminem wprowadzenia zmian nie zostały one wprowadzone w ponad... 99 procentach stron.
Eksperci twierdzą, że opóźnienia we wprowadzaniu obsługi nowego standardu wynikają z braku wsparcia dla niego od strony wykonawców oraz dostawców. Nie ma w tym zresztą nic dziwnego - choć od dawna wiadomo, że pula wolnych adresów IPv4 wyczerpuje się w bardzo szybkim tempie i niebawem najzwyczajniej ich zabraknie, to na całym świecie dostosowywanie infrastruktury sieciowej do IPv6 postępuje co najmniej opornie.
"Od agencji rządowych oczekuje się, że będą posiadały serwisy internetowe dostepne dla klientów posługujących się adresami IPv6" - powiedział Dale Greesy z Auspex Technologies na Szczycie North American IPv6 w Denver. "Jest to duże wyzwanie z perspektywy federalnej" - zaznaczył Greesy.
Kolejnym krokiem ma być korzystanie z adresów IPv6 w wewnętrznej komunikacji agencji - na to jest czas do 30 września 2014 roku. Na razie jednak agencje muszą uporać się z krokiem pierwszym - w chwili obecnej jedynie 10 z ogólnej liczby 1565 domen rządowych przechodzi testy Narodowego Instytutu Standardów i Technologii na zgodność z nowym standardem adresowania.
Dziś jedyną agencją rządową w USA która jest niemal całkowicie przygotowana na obsługę interesantów korzystających z IPv6 jest Department of Veterans Affairs (Departament ds. Weteranów), którego 99% stron internetowych zostanie wyświetlona użytkownikom próbującymi się z niego połączyć z komputera posiadającego adres sieciowy w nowym standardzie.




