Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji informuje na swojej stronie internetowej, iż 13 stycznia br. w Business Centre Club w Warszawie odbyła się debata, której tematem było „Piractwo (nie)dozwolone”. W spotkaniu udział wzięli przedstawiciele mediów, przedsiębiorców związanych z BCC, artyści, prawnicy, osoby zainteresowane skuteczną ochroną własności intelektualnej. Wśród gości znaleźli się m.in. Podsekretarz Stanu w MSWiA Adam Rapacki, dyrektor generalny polskiego oddziału Microsoft Jacek Murawski, rzecznik Komendanta Głównego Policji mł. insp. Mariusz Sokołowski, producent muzyczny Hirek Wrona.
W dalszej części notatki ministerstwo rozdziera szaty ubolewając, że wśród 27 krajów Unii Europejskiej Polska zajmuje niechlubne, czwarte miejsce na liście państw najbardziej zarażonych plagą piractwa intelektualnego. Zaś głównych powodów dotychczasowych problemów w walce z piractwem dopatruje m.in. w przyzwoleniu społecznym, niskiej świadomości użytkowników Internetu, mało precyzyjnym prawie oraz zachęcających do kradzieży wysokich cenach oprogramowania, filmów i płyt.
Pan Hieronim Wrona, producent muzyczny ujawnił, iż "przemysł muzyczny traci w ten sposób zatrważające kwoty" mając nadzieję, że częściowo do poprawy sytuacji mogłaby się przyczynić ściślejsza współpraca ministerstw Edukacji, Kultury oraz MSWiA. Zgłoszony z sali pomysł, by obniżyć ceny nie wzbudził entuzjazmu dyskutantów. Dowodzili, że własność intelektualna ma swoją cenę, a nasze społeczeństwo coraz bardziej się bogaci. Dlaczego więc twórcy mieliby nie otrzymywać należnego im wynagrodzenia w odpowiedniej wysokości?
Pan Podsekretarz Stanu w MSWiA Adam Rapacki, biorący udział w spotkaniu, zapewnił zgromadzonych, że opracowywana jest właśnie dyrektywa, która na obrady rządu powinna trafić jeszcze w tym półroczu. Chodzi o nowelizację Ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną, w tym zarówno o projekt tzw. rejestru stron zakazanych, jak i zapis umożliwiający odcinanie piratów - czyli większości internautów - od sieci.
Zastanawiano się także nad kwestią posiadania nielegalnych plików na użytek własny. Pan Rapacki oznajmił: "... Grupa Internet przygotowała kilka propozycji rozwiązań ustawowych, nad którymi będziemy za chwilę musieli się zastanowić, między innymi wyeliminowanie tego dozwolonego użytku, który pozwala ściągać na przykład filmy, czy nagrania muzyczne i przechowywać u siebie." Dalej kontynuował w formie przypowieści: "To jest tak, jakbyśmy dali przyzwolenie na dokonywanie kradzieży raz w miesiącu, to można w podobny sposób porównywać ten dozwolony użytek, który dzisiaj jakby nie jest przestępstwem. Również grupa postuluje przejście w niektórych kategoriach przestępstw z trybu wnioskowego, tam gdzie pokrzywdzony występuje z wnioskiem, na ściganie z urzędu." Tłumacząc na język polski oznacza to, iż to państwo zajmie się teraz ochroną interesów twórców.
Grupa Internet, o której wspominał pan podsekretarz, to część Zespołu do spraw przeciwdziałania naruszaniom praw autorskich i praw pokrewnych, który działa w Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego.
Szef Microsoft Poland Jacek Murawski zwrócił uwagę na fakt, iż ograniczenie skali piractwa w Polsce ma nie tylko wymiar moralny, ale także ekonomiczny. W 2008 roku ośrodek badawczy International Data Corporation (IDC) opublikował raport, według którego ograniczenie piractwa komputerowego w ciągu czterech kolejnych lat w Polsce przyczyniłoby się do powstania blisko 2 tys. nowych, dobrze płatnych miejsc pracy w IT. A budżet państwa zyskałby blisko 2,7 mld złotych. Wyniki badania potwierdzają fakt, że branża informatyczna w znaczącym stopniu przyczynia się do powstawania nowych miejsc pracy, przychodów państwa z tytułu podatków i wzrostu produktu krajowego brutto (PKB) w Polsce. W jaki sposób ograniczenie kradzieży plików muzycznych przyczyniłoby się do powstania dobrze płatnych miejsc pracy raport nie ujawnia.
Warto pamiętać, że choć w spotkaniu brali udział przedstawiciele BSA i organizacja ta ma nawet oficjalnych lobbistów zarejestrowanych w MSWiA, to nie jest w Polsce zarejestrowana jako stowarzyszenie.
Jak widać standardy stanowienia prawa stają się w Polsce coraz bardziej przejrzyste i cywilizowane. Zamiast spotykać się na cmentarzu, czy w innym ustronnym miejscu przedstawiciel ministerstwa oficjalnie bierze udział w zebraniu grupy lobbingowej, stawiając do jej dyspozycji podległe sobie służby i pieniądze podatników. Pan Piotr Waglowski opisując sprawę tak to podsumowuje: "... zastanawiam się czy ze społeczną akceptacją spotkałaby się wypowiedź ministra odpowiedzialnego za służby mundurowe, wygłoszona na lobbingowej konferencji - dajmy na to - pedofilów. Minister przyjąłby takie zaproszenie i stwierdził tam: skoro chcecie legalizacji wykorzystywania seksualnego dzieci, to należy takie rozwiązanie prawne rozważyć. Pedofile mogliby lobbować nie tylko o zmiany w prawie, ale też np. o wygraną w otwartym konkursie ofert na realizację zadania publicznego Prowadzenie telefonu zaufania dla dzieci i młodzieży, albo w otwartym konkursie ofert na realizację zadania publicznego Prowadzenie telefonu interwencyjnego w sprawie zaginionych dzieci. Oba przecież organizuje właśnie MSWiA (tak jak rząd czasem ogłasza zamówienia publiczne na np. oprogramowanie)..."
Priorytety: odciąć i zabronić
Gregg - czwartek, 14 stycznia 2010, 00:16Komentarze (6)































„przyczyniłoby się do powstania blisko 2 tys. nowych, dobrze płatnych miejsc pracy w IT” – głównie dla śledczych opłacanych przez BSA i im podobne, którzy mieliby za zadanie siedzenie w sieci i analizowanie czy ktoś czasem czegoś nie udostępnia czy ściąga.
Oczywiście wszyscy którzy nie ściągną muzyki polecą natychmiast do sklepów aby kupić to co mieli ściągnąć. Może co najwyżej do apple store bo można sobie tam posłuchać fragmentu muzyki (to oczywiście znacząco wpłynie na zyski budżetu państwa – ale chyba stanów)
Tylko dlaczego w tym spotkaniu JAK ZWYKLE zabrakło przedstawicieli strony społecznej ? Mogli zaprosić srodowiska studenckie, szkolne – to dopiero OBIEKTYWNA dyskusja. Tymczasem tu mamy istny ZLOT DARMOZJADÓW którzy psim swędem chcą dyktować społęczenstwo swoje warunki. Jak sie komuś nie pdooba- nie musi tu wydawać filmów. A kre…nom z dystrybucji pragnę przypomnieć że w Poslce ceny filmów DVD są najwyższe w Europie natomiast pensje oscylują na poziomie 1500-2000zł NETTO /a zatem siłą nabywcza srednije pensji to ok 15 filmów bluray/
Zgłaszam STANOWCZY protest
Albo zróbmy inaczej. Uchwalimy te wasze przywileje pod warunkiem ze WY wylobbujecie na tej wspaniałej UE ustanowienie w Polsce pensji minimalnej NETTO na poziomie 3000zł
Wtedy dopiero Panstwo odczuje spadek deficytu, wzrost PKB – przy okazji pożegnamy DARMOZJADÓW których rząd nazwya „inwestorami” którzy płacą nam głodowe pensje z którymi NIC nie mzona zrobić., Ani gdonie żyć, ani myśleć o przyszłosci. Mozna tylko isć do Banku /też w zagramanicznych łapach/ wziasć kreche i …też zostać oskubanym /odsetki/
Muniek Staszczyk z T LOVE w jednym z wywiadów powiedział, że z każdej sprzedanej płyty ma złotówkę. Cena płyty w sklepie to 55 złotych. Wiadomo do czyjej kieszeni trafia reszta. Artyści tak naprawdę żyją z koncertów, więc w ich interesie jest, żeby tych płyt sprzedało się jak najwięcej. Wtedy są popularni i organizatorzy koncertów się o nich zabijają.
Na świecie już kilkukrotnie przeprowadzano badania, z których wynikało, że osoby pobierające pliki z sieci znacznie częściej kupowały płyty z muzyką czy też filmami. Ciekawe, kiedy im się znudzi to straszenie wyimaginowanymi stratami.
Nic się nie zmieniło i pewnie nic nie zmieni – wykonawcy jako tako żyją, konsument dostaje po d…pie, a pośrednicy i urzędasy opływają w dostatki.
Przecież też już w cenie płyty CD, DVD, czy sprzętu audio są już zawarte opłaty, które są dla tych darmozjadów. Ze swojego doświadczenia powiem wam, że odkąd nie ściągam ni muzyki, ni gier, to ich praktycznie nie kupuje. Po prostu odzwyczaiłem się. Filmy ściągam, ale też i kupuje, i wypożyczam, i chodzę do kina. Pewnie jakbym nie ściągał, to i od filmów bym się odzwyczaił. Kilkadziesiąt kanałów w TV + internet załatwiłoby sprawę.
Kija Wisłą nie zawrócą. Dali by sensowną ofertę za cenę dostosowaną do polskich realiów oraz połączyli z wygodą w postaci internetu i w ten sposób zarobiliby kupę kasy (patrz przykład sklepu Apple’a iTunes). Ale po co. Lepiej łapać dzieciaków, i wprowadzać państwo strachu…
Piratów do więzienia – razem z alimenciarzami i pijanymi cyklistami. A co. Niech tłuką kamienie w kamieniołomach. Będa mieli za swoje.
Dla mafiosów, bandytów i szalbirerzy nie straczy juz miejsca w więzieniach i łapanie ich jest niebezpieczne.
Krać ich grzywnami i przepadkiem majątku mna rzecz twórców własności intelektualnej. Onie nie potrafią zarobić inaczej, bo trzeba sie napracować. A tak będą mieli dochody!